Wrzesień, pierwsze dni szkoły po blisko sześciomiesięcznej przerwie. Z początku przepełnia nas entuzjazm, chęć spotkania się ze znajomymi, ale w momencie, w którym kalendarz zapełniają nam pierwsze sprawdziany, przypominamy sobie, czemu my tak w zasadzie za tą szkołą nie przepadamy... Podejrzewam, że wielu z was z największą przyjemnością wróciłaby do wakacji albo chociaż lekcji zdalnych. Pojawia się stres, często nacisk ze strony nauczycieli oraz rodziców, a materiału wciąż tylko przybywa. Sami często stawiamy sobie wysokie progi, więc zrozumiałym jest, że robimy wszystko, żeby ich dosięgnąć. Parę godzin w szkole, kilka kolejnych poświęconych na naukę na następny dzień, a potem kolacja o 18 i do łóżeczka, żeby sobie 9 godzin pospać, czyż nie? No i tak to wygląda w teorii. Tak widzi to z boku wiele osób, tak my "powinniśmy" się do tego przymierzać. Jak wszyscy wiemy praktyka wygląda zgoła inaczej. Godziny snu o połowę mniejsze, niż czas poświęcony na lekc...